Współdzielenie praw autorskich do oprogramowania

Jak mowa była w innym wpisie – obrót oprogramowaniem może być przedmiotem licencji lub przeniesienia majątkowych praw autorskich. Zdarzają się jednak przypadki, kiedy strony umowy wspólnie tworzą oprogramowanie i ani licencja ani przeniesienie praw majątkowych nie oddadzą w pełni intencji stron.  Z taką sytuacją możemy mieć w szczególności do czynienia w metodyce Agile i modelu usługowym, kiedy to zarówno zamawiający jak i wykonawca pracują wspólnie nad wytworzeniem oprogramowania. Także dwóch producentów oprogramowania może ukształtować prawo do powstającego utworu na zasadzie współwłasności. W takim przypadku prawo autorskie przysługuje nie jednemu a dwóm lub kilku podmiotom, a powstały stosunek współwłasności należy w pierwszej kolejności rozpatrywać przez pryzmat prawa autorskiego. Oczywiście strony mogą – a może nawet powinny – opisać swoje prawa i obowiązki w umowie. Współtwórstwo powstaje na podstawie porozumienia stron, chociażby dorozumianego, a więc musi być swoista zgoda stron co do tego, że zamierzają wspólnie wytworzyć utwór, w innym wypadku mamy do czynienia z pracą zbiorową.

Współdzielenie praw autorskich do oprogramowania

W praktyce jednym z większych problemów z którym strony będą musiały się zmierzyć to ustalenie udziałów każdej z nich w prawie autorskim. Zgodnie z ustawą prawo autorskie domniemywa się, że wielkości udziałów współtwórców są równe, o ile nic innego nie wynika z umowy. Jeżeli zatem nakład jednego z twórców oprogramowania jest większy niż innego, jego udział w prawie powinien być także proporcjonalnie większy. Jeżeli strony nie są zgodne co do wielkości udziałów, każda z nich może żądać określenia wielkości udziałów przez sąd, który dokona tego na podstawie wkładów pracy twórczej. Sąd autorski jest bowiem „sądem faktu”, a więc o wielkości udziałów decyduje jego ocena na temat rzeczywistego wkład danego wykonawcy w powstanie utworu.

Ciekawe stanowisko zajął Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 5 sierpnia 2010 r., sygn. akt I ACa 915/09, który przede wszystkim w ślad za Sądem Okręgowym wskazał, że program komputerowy jest współautorskim dziełem nierozłącznym, a więc takim przy którym nie istnieje wyodrębnialne i nadające się do samodzielnej eksploatacji wkłady poszczególnych twórców. Ma to nie tylko wpływ na sposób sformułowania żądań w pozwie, ale przede wszystkim rzutuje na ocenę oprogramowania jako pewnej nie dającej się podzielić całości.

W konsekwencji w oprogramowaniu nie możemy wydzielić jego sfery informatycznej (kod źródłowy, algorytmy, poszczególne moduły) od specyfikacji oprogramowania, twierdząc, że są to oddzielne utwory. Owszem kod źródłowy, jako swoiste DNA programu, jest kluczowym elementem oprogramowania, niemniej jednak jego stworzenie nie decyduje o nabyciu praw autorskich do oprogramowania. Jak Sąd zauważył:

Twierdzenie o tym, czy i w jakim zakresie twórca kodu źródłowego jest wyłącznym twórcą programu komputerowego – zawsze winno być konfrontowane z realiami konkretnej sprawy. Teoretycznie może być tak, że rzeczywistym twórcą programu komputerowego może być twórca tzw. „specyfikacji” – a to wówczas, gdy specyfikacja ta jest bardzo szczegółowa, pełna i całościowo odnosi się do funkcji, którą ma spełnić, zaś program kodowania może być pozostawiony maszynie liczącej, która w sposób zautomatyzowany sama tworzy kod źródłowy. Może też zachodzić skrajnie inna sytuacja – gdy specyfikacja ma charakter bardzo ogólny, abstrakcyjny, co sprawia, że osoba kodująca musi sama ustalać, jakie czynności program ma wykonać, by rozwiązać dane zadanie.

Sąd przyznał także, że nie jest wykluczona (teoretycznie) możliwości uznania programu komputerowego za dzieło rozłączne, ale podział taki mógłby się dokonać jedynie w płaszczyźnie „horyzontalnej” – to jest nie pomiędzy specyfikacją a kodowaniem, ale między dwoma częściami kodu źródłowego.

Jak widać sprawa nie jest prosta i oczywista. Aby uniknąć bardzo skomplikowanych, długotrwałych i kosztownych sporów przed sądem należy przede wszystkim opisać w umowie wkład poszczególnych wykonawców oraz dokumentować realizację oprogramowania. Nie uchroni nas to przed sporem z kontrahentem ale może zminimalizować jego ryzyko.

Współdzielenie praw autorskich do oprogramowania

Dodaj komentarz